Menu

Wspomnienie Julesa Bianchiego

Jules Bianchi

W dniu 17 lipca kierujemy nasze myśli w kierunku Julesa Bianchiego, który odszedł od nas w 2015 roku. Nie chcemy go jednak zapamiętać jedynie ze względu na wypadek, ale przede wszystkim za jego umiejętności oraz charyzmę.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Jules pochodził z rodziny, w której motorsport był mocno zakorzeniony. Dziadek Francuza, Mauro Bianchi, startował m.in. w Formule 2, wyścigach GT oraz testował samochód Formuły 1 z Emeryson-Maserati. Czterokrotnie brał udział w 24h Le Mans, śladem swojego brata, Luciena Bianchiego, który z kolei zwyciężył w legendarnym długodystansowym wyścigu w 1968 roku. Lucien zaliczył także 19 wyścigów w Formule 1.

Jules urodził się 3 sierpnia 1989 roku w Nicei. Swoją przygodę ze sportem motorowym rozpoczął od kartingu, a w 2007 roku zapoczątkował karierę w bolidach jednomiejscowych w serii Formuła Renault, gdzie już w pierwszym roku startów zdobył tytuł.

W 2008 roku brał udział w mistrzostwach F3 Euro Series z ekipą ART. W klasyfikacji końcowej zajął trzecie miejsce, jednak rok później cieszył się z kolejnego tytułu.

W 2010 roku awansował do serii GP2, czyli przedsionka Formuły 1. Kilka razy stanął na podium, a w kolejnym roku startów (niezmiennie z ekipą ART), zajął trzecią pozycję w mistrzostwach za Romainem Grosjeanem i Lucą Filippim.

Wspierany przez program młodych kierowców Ferrari, Bianchi otrzymał rolę trzeciego kierowcy w zespole Formuły 1 Force India w 2012 roku i wziął udział w siedmiu sesjach treningowych. Równolegle startował w World Series by Renault, gdzie wywalczył wicemistrzostwo serii.

Formuła 1 była coraz bliżej, zwłaszcza, że w kolejnym sezonie Nico Hulkenberg opuścił ekipę Force India, choć skład ostatecznie zdecydował się na Adriana Sutila. Niemniej jednak nie oznaczało to, że Jules został pozbawiony jakichkolwiek szans, ponieważ Marussia przyjęła go na stanowisko etatowego kierowcy zamiast Luiza Razia, który miał problemy ze sponsorami.

Tak oto rozpoczął się pierwszy sezon Julesa w Formule 1 obok Maxa Chiltona. Prezentowana przez niego prędkość oraz umiejętności sprawiły, że Marussia podpisała z nim kontrakt na kolejny sezon. Jules odwdzięczył się pierwszym punktami dla Marussi podczas GP Monako!

Jego historia w Formule 1 biegła dalej aż do nieszczęśliwego GP Japonii na torze Suzuka. Warunki pogodowe były wówczas niepewne, ponieważ zbliżał się tajfun, ale organizatorzy odmówili przesunięcia startu.

Podczas wyścigu w trudnych warunkach samochód Adriana Sutila wypadł poza tor i musiał zostać usunięty przez podnośnik. Na torze nie pojawił się samochód bezpieczeństwa, a na kolejnym okrążeniu akwaplaning doprowadził do kolizji Bianchiego ze wspomnianym podnośnikiem. Jules uderzył głową w pojazd, co doprowadziło do poważnych obrażeń. Była to kolejna tak duża tragedia dla zespołu Marussia, niemal rok po śmierci Marii de Villoty.

Jules zapadł w śpiączkę i przez miesiąc przebywał w szpitalu w Japonii. Po tym okresie został przetransportowany do szpitala w Nicei we Francji. Niemniej jednak, nigdy się nie obudził. „Gone but never forgotten.”


Image © Manor Racing