Menu

Crutchlow z obawami o upadek w czwartym zakręcie podczas wyścigu na torze Phillip Island

Cal Crutchlow / LCR Honda

Zwycięzca Grand Prix Australii na torze Phillip Island, Cal Crutchlow z zespołu LCR Honda, przyznał, że obawiał się czwartego zakrętu, na którym rywalizację zakończył przedwcześnie Marc Marquez.

Brytyjczyk po starcie z drugiego pola, przez pierwszą część wyścigu, plasował się za Marquezem, jednak po jego wywrotce wyszedł na prowadzenie, które utrzymał do końca zmagań.

Crutchlow tuż po zakończeniu rywalizacji przyznał, że przez cały wyścig obawiał się czwartego zakrętu, który za każdym razem pokonywał z dużym marginesem, aby nie powtórzył się incydent podobny do Marqueza, jak również jego wypadek z 2014 roku.

Jeśli Marc upadłby w szóstym zakręcie, nie myślałbym o tym, ale rozbiłem się tam (w czwartym zakręcie - przyp. red.), gdzie ja dwa lata temu na ostatnim okrążeniu - powiedział po zakończeniu rywalizacji na torze Phillip Island Cul Crutchlow.

Wypadł z toru (Marquez - przyp. red.) na dziewiątym okrążeniu lub kolejnym, a ja spędziłem resztę wyścigu myśląc ‚to katastrofa’. Szczerze powiedziawszy nie zyskiwałem tam dużo czasu i przejeżdżałem go dość spokojnie.

Wiem, że brzmi to naprawdę dziwnie, ale naciskałem na okrążeniach, kiedy nie było słońca ponieważ wiedziałem, że muszę utrzymywać temperaturę przedniej opony, ale kiedy wyszło delikatnie odpuściłem.

Mialem w głowie wspomnienia z kilku lat wstecz, nie ma co do tego wątpliwości.

Kierowca zespołu LCR Honda, dla którego to drugie zwycięstwo w tym roku przyznał, że dobrze jest zwyciężyć na mokrej i suchej nawierzchni.

Fajnie jest wygrać na mokrej i suchej nawierzchni, ponieważ ludzie myślą, że umiesz wygrywać jedynie w deszczu, kiedy tak się dzieje. Wykonaliśmy dobrą robotę, nie mam wątpliwości - skomentował Brytyjczyk.

Image © LCR Honda