Menu

Twarzą w twarz z Motocyklowym Mistrzem Świata 2016 Markiem Marquezem

Marc Marquez / Repsol Honda

W niedzielę, na trzy rundy przed zakończeniem sezonu, zawodnik zespołu Repsol Honda Marc Marquez, zapewnił sobie trzeci tytuł mistrzowski serii MotoGP, a wszystko to dzięki spektakularnej wygranej w Grand Prix Japonii. Marc podzielił się z nami swoimi przemyśleniami tuż przed udaniem się na szesnastą rundę sezonu, która odbędzie się w Australii.

W ciągu czterech lat zdołałeś zdobyć trzy mistrzowskie tytuły w serii MotoGP. Co odpowiedziałbyś tym, którzy sądzą, że było to łatwe?

Marc Marquez: To prawda, że ktoś może uznać to za łatwe osiągnięcie, ale wcale tak nie było, a każdy rok okazywał się bardzo różny. To sport gdzie nie wszystko zależy od ciebie. Jest wiele czynników mających znaczenie: od motocykla, fabryki oraz zespółu. Tutaj każdy musi dawać z siebie sto procent, a to nie jest łatwe. W minionym roku wiele się nauczyłem, ponieważ popełniałem sporo błędów, co kosztowało mnie tytuł. Jestem jednak pewien, że kolejny sezon znów okaże się znacząco różny. Najważniejszą rzeczą to pozostawanie w topowej trójce.

W tym sezonie obserwowaliśmy wiele spektakularnych ‚wyjść z opresji’. Jak wiele było jednak tych, których nie mieliśmy szansy oglądać?

MM: To prawda, że nie zawsze możesz zobaczyć to co rzeczywiście dzieje się na torze. Nawet podczas minionego niedzielnego wyścigu miałem jeden incydent w zakręcie numer trzy, który nie był pokazywany w telewizji, choć w tamtym momencie przeszło mi przez myśl, że nie zdołam się wybronić. Pewne jest to, że na ekranie oglądamy manewry najbardziej spektakularne - te, co do których widz nie wierzy, że uda ci się z nich wyjść cało - jest jednak wiele tych, których nie można w pełni docenić, a które mogą kończyć się upadkami. Zapewniają one podwyższone tętno i w tym sezonie również miałem takie incydenty, w szczególności podczas treningów, ponieważ wielokrotnie szukałem limitów, aby w wyścigu być bezpieczniejszym.

Sześć nieukończonych wyścigów w minionym sezonie, w tym wszystkie rywalizacje na mecie: Jakie zmiany pozwoliły Ci na osiągnięcie takiego wyniku?

MM: Chciałem wyciągnąć odpowiednią naukę z minionego sezonu i wydobyć z tego doświadczenia wszystko co najlepsze. Jeśli dobrze rozpoczniesz sezon, o wiele łatwiej jest ci potem tym zarządzać. Jeśli już na początku popełniasz błąd, walka o mistrzostwo staje się ciężką przeprawą i musisz bardziej ryzykować. Tak czy owak, dzięki pomocy całego zespołu wiele się nauczyłem i mogłem lepiej sobie radzić w krytycznych momentach. Dzięki temu zaoszczędziłem wiele cennych punktów.

Masz dopiero 23 lata, dysponujesz już jednak ogromnym doświadczeniem. Czy czujesz się… stary?

MM: 'Stary' to złe słowo! Wciąż czuję się chłopcem, nie mogę nawet uznać się za dorosłego faceta! Wciąć się uczę, mam jeszcze wiele do osiągnięcia w karierze sportowej oraz w życiu osobistym. Wszyscy jesteśmy ludźmi i być może w przyszłości będę popełniać więcej błędów albo powtórzę jakieś z przeszłości. Prawdą jest jednak to, że rok po roku jestem bardziej doświadczony, nie tylko na torze, ale także poza nim. Nauka tego, jak zarządzać presją podczas weekendu wyścigowego, jak zorganizować dzień po dniu życie w domu, jak planować treningi, aby pozostać w dobrej kondycji i jak być gotowym na wyścigi. Czuję, że w tych aspektach jestem bardziej dojrzały.

W jakich elementach wciąż możesz się poprawić?

MM: Spoglądając na ten sezon w niewielu, gdyż był to wspaniały rok. Zawsze masz słabe punkty, które możesz poprawiać, jeśli jednak miałbym przyznać sobie notę za ten sezon, byłoby to: 9.5. Połowę punktu odjąłbym za Le Mans. Popełniłem tam błąd, którego powinienem był uniknąć. Innym błędem było też zbyt mocne naciskanie na Silverstone, jednak pomimo tego zdołałem ukończyć na dobrym, czwartym miejscu. Ten rok był naprawdę dobry!

Co dla Marca Marqueza oznacza presja?

MM: Trudno to wytłumaczyć, ale to coś co sprawia, że jesteś mniej pewnym. Coś, co przysparza pewnych wątpliwości, daje napięcie. To co wyczerpuje cię mentalnie i fizycznie, gdy weekend kończysz kompletnie wycieńczony. Swego rodzaju napięcie, które odziera cię z energii, dlatego musisz nim odpowiednio zarządzać. Mam duże szczęście, że mam dużą rodzinę w padoku: to mój zespół, który pomaga mi się odłączyć. Nie myślimy tylko o wyścigach, a to pozwala mi na zrelaksowanie się.

Jak czujesz się z tytułem mistrzowskim na trzy wyścigi przed zakończeniem tak wymagającego sezonu?

MM: To dziwne uczucie, ponieważ zdecydowanie tego nie oczekiwałem. Myśleliśmy, że to do Walencji przyjedziemy z celem utrzymania szans na tytuł. Jeśli powiedziałbyś komuś, kto nie śledzi w tym roku MotoGP, że zdołaliśmy zdobyć tytuł na trzy wyścigi przed końcem, pewnie pomyślałby, że to łatwy triumf. Jest jednak zupełnie odwrotnie! Ten rok był trudny, były momenty, gdy nawet nie wyobrażałem sobie siebie jako potencjalnego mistrza. Gromadziliśmy jednak punkty z wyścigu na wyścig, byliśmy stali, podczas gdy rywale popełniali błędy. Wiem, że błędy nie przytrafiają się bez powodu; kiedy zawodnik jest w stanie utrzymywać mocne tempo i wywierać presję na innych, zwiększa tym samym prawdopodobieństwo, że inni doświadczą potknięć.

Jak ważne okazały się nowe zasady w tym sezonie?

MM: Były kluczowe, jednak wbrew końcowemu rezultatowi muszę przyznać, że na początku sezonu sprawiły nam nieco problemów. Na początku byliśmy nieco z tyłu, a zimowe testy okazały się skomplikowane. Miałem kilka spotkań z Hondą podczas których obiecałem im, że będę bardziej konserwatywny i skupię się na zdobyciu jak największej liczby punktów w pierwszych wyścigach, jednak w drugiej części sezonu musieli mi pomóc. Poprosiłem ich, aby pokazali wszystkim jak Honda jest w stanie reagować na wyzwania, ponieważ byliśmy tak daleko czołówki. I tak naprawdę, krok po kroku, zmniejszaliśmy stratę do rywali, co zapewniło nam wysoką konkurencyjność naszego RC213V w minionych wyścigach.

Spoglądając na trudne, przedsezonowe jazdy przeszło Ci przez myśl, że tytuł może być poza zasięgiem?

MM: Ważne jest posiadanie pewności siebie i wiary! Pamiętam, że podczas zimowych testów wiele osób w padoku mówiło, że zdobycie tytułu przez nas będzie prawie niemożliwe, ponieważ tak bardzo walczymy. Poczułem się bardzo zmotywowany, gdyż wierzę, że nic nie jest niemożliwe i zawsze trzeba po prostu pracować. To prawda, że tamten moment był trudny, ale odpowiedziałem, że Honda to Honda - wspaniała fabryka, która jest zdolna do szybkiej reakcji, a mój zespół... to mój zespół!

Który dzień okazał się najgorszym?

MM: Podczas testów w Katarze, podczas końcówki ostatniego dnia, choć potem powoli zaczęliśmy się odradzać. Podczas sezonu najtrudniejszym momentem okazało się natomiast Le Mans. Byłem w stanie zwyciężyć w dwóch rywalizacjach [w Argentynie i w Austin], ale potem bardzo walczyłem w Jerez i rozbiłem się w Le Mans. Lorenzo ponownie odzyskał prowadzenie w klasyfikacji, a seria zmierzała do Mugello i Katalonii. Wtedy pomyślałem, że nie będzie łatwo. Jednak te rywalizacje pozwoliły nam ponownie uwierzyć, że tytuł jest w zasięgu.

W roku 2014 zdobyłeś tytuł na Motegi, Twój brat triumfował tam po raz pierwszy, a teraz zdobyłeś tam kolejny tytuł. Dlaczego Motegi jest dla Ciebie tak wyjątkowe?

MM: Szczerze powiedziawszy nie wiem! Może dlatego, że przygotujemy na tę rywalizację szczególne kaski (śmiech). Może to one przynoszą mi szczęście, ponieważ nie jest to mój ulubiony tor, choć oczywiście doświadczyłem tam niesamowitych chwil. Motegi nie jest torem na którym triumfowałem wiele razy, nie jest też obiektem, na którym czuję się szczególnie komfortowo. Jest jednak miejscem, które dało mi jedne z piękniejszych chwil w karierze!

Jeśli miałbyś wybrać jeden szczególny rok podczas minionych lat wyścigowej kariery, jaka runda by to była?

MM: Wyścigiem o którym nie mogę zapomnieć, jest Walencja 2013, gdy po raz pierwszy walczyłem o tytuł mistrzowski w MotoGP. Jest też inny wyścig, którego doświadczałem z zewnątrz, ale czułem się jakbym brał w nim udział. Ponownie chodzi o Walencję, ale w roku 2014, gdy mój brat zdobywał tytuł w kategorii Moto3. Nie wiem dlaczego, ale to utkwiło mi w głowie. Wszystkie momenty, wszystkie manewry...

Opisz perfekcyjną niedzielę, gdy nie ma rywalizacji Grand Prix.

MM: Kocham spędzać czas na sofie i oglądać choćby mistrzostwa MXGP. Może to być też mecz piłki nożnej, oczywiście ten z Barcą! Cały czas podróżujemy po świecie, więc kiedy jesteś w domu, po prostu chcesz odpocząć i ponownie naładować baterie.

Repsol Honda Image © Honda Racing Corporation